O Hodowli:
Witam Państwa na mojej stronie
poświęconej domowej hodowli buldoga francuskiego. Jest to rasa,
którą poznałam przypadkiem, całkiem niedawna, a którą pokochałam
ja i moja rodzina bez granic. Nigdy przedtem nie miałam psa, a
teraz nie wyobrażam sobie dnia bez ich towarzystwa.
Jak już wspomniałam moja przygoda z buldogami zaczęła się
niedawno, kiedy zamieszkaliśmy z rodziną na przedmieściach
Warszawy i uznaliśmy, że do szczęścia brakuje nam przyjaciela,
który pilnowałby domu podczas naszej nieobecności. W czasie
wakacji, wylegując się na plaży, mąż pokazał mi pewnego
dziwnego, małego pieska ze sterczącymi uszami i śmieszną mordką.
Zamarłam z zachwytu – pierwszy raz widziałam takiego psa na
oczy! Mały, wesoły, niezmiernie przyjacielski, wylizał mi buzię
po chwili znajomości. Przepadłam z kretesem, dzieciom też bardzo
spodobał się. „Musimy takiego pieska mieć!”, zdecydowaliśmy
wspólnie. Tak pojawiła się FIONA,
suczka bardzo kochana, z temperamentem i charakterkiem. Nigdy
nie zapomnimy szaleńczych zabaw dzieci z Fioną, która pełna
niespożytej energii, szalała bez końca. Ufna i pełna oddania dla
domowników, okazała się świetnym, czujnym stróżem zawsze gotowa
odpędzić intruza.
Chcąc jak najlepiej zająć się naszym nowym towarzyszem, całkiem
nieznanej dla nas rasy, rozpoczęłam szukanie informacji na jej
temat. Zorientowałam się dosyć szybko, że nasza Fiona tak bardzo
odbiega od wzorca rasy! No cóż, nie było to dziwne skoro była
nieznanego pochodzenia! Dla dzieci Fiona pozostanie na zawsze
ulubionym towarzyszem zabaw, syn w trudnych chwilach tylko u
niej szuka pocieszenia. Jednak ja jeżdżąc na wystawy i
zdobywając coraz więcej wiedzy o buldogach zapragnęłam mieć psa,
z którym również mogłabym uczestniczyć w takich wydarzenia. Do
naszego domu zawitał AMO-A od Pysi Oprysi
wspaniały przedstawiciel rasy buldoga francuskiego, który po
utytułowanych rodzicach odziedziczył najlepsze cechy swojej
rasy. Amorek, bo tak go nazywamy w domu, jest psem o samczym
wyrazie głowy, mocnej budowie ciała, masywny, pięknie umaszczony.
Ma łagodny charakter i wesołe usposobienie. Jest to jednym
słowem prawdziwy miś pluszowy pomrukujący-pochrapujący. Kto raz
usłyszy ten dźwięk nie może wyjść z podziwu, takie ma kojące
nerwy brzmienie! Przez kilkanaście miesięcy jeździłam z Amorkiem
na wystawy, zdobywając piękne opisy, miejsca lokatowe i tak
całkiem naturalnie po pewnym czasie zaczęłam rozglądać się za
kolejnym psem. Prawdą jest powiedzenie, że apetyt rośnie w miarę
jedzenia. Tym razem wiedziałam, że chcę kupić suczkę aby tym
sposobem móc urzeczywistnić marzenie które nieśmiało we mnie
zakiełkowało, marzenie o własnej hodowli buldoga francuskiego. W
dalekiej Francji znalazłam suczkę, potomka najlepszych linii
hodowlanych w Europie. Wkrótce pojawiła się w naszym domowym
zaciszu ATYLA du Clos de Matisar.



